władcy stoku
Link 07.02.2010 :: 00:56 Komentuj (0)
Czyli para królewska, szesnastostopniowy mróz, nasyp i brak sanek (okoliczności i sposób, w jaki sanki poległy pozostawię dla siebie, nie bez żalu, ale będę raz miła).


Taka perspektywa oddaje lepiej powagę sytuacji i wysokość górki, ale dla pewności:

ja - blisko

Pan Michał - w połowie

Pan Michał na szczycie

Co oprócz tego:

jadłam kisiel, bo ja bardzo lubię kisiel. (nie liczy się wygląd, tylko wnętrze!)

(nie wymaga komentarza)

A tu widać wszystko, co najważniejsze: sok marchwiowy, after eighty, komputer, mnie i mój bolący brzuch. i gołe stopy nienawidzące skarpetek.
:)